Pozdrowienie z nieba
Lisa
S.
Modliłam się, a potem Jezus zaczął
mówić. Miałam wizję. Najpierw zobaczyłam
duży zegar, który wskazywał pięć minut
przed dwunastą. Potem zobaczyłam po lewej stronie duży
tłum ludzi. Byli tak zmartwieni. Biegali tu i tam i próbowali
na wszelkie sposoby wszystko uporządkować, ale wszystko
było daremne. Nic nie działało. Ludzie byli pełni
zmartwień i niepokoju o wszystko. Co powinniśmy zrobić?
Jeden wielki znak zapytania.
Ale potem widzę kolejny duży
tłum. Najbliżsi uklękli i modlili się. Dalej jest
pole żniwne. Tam są w pełnym rozkwicie, wiążą
snopy. I to w pośpiechu. Pracują ze śpiewem i
radością. Wszyscy są zaangażowani. Jest cudowny
pokój i jedność w całym tłumie, tych,
którzy się modlili i tych, którzy pracowali w
polu. To był kontrast z pierwszym tłumem, który
widziałam.
Ale teraz coś się dzieje. Kiedy
ostatni snop jest związany, niebo się rozstępuje i
przychodzi Jezus. Słyszę słowa: Wybrani - ci, których
znam. To ci, których Jezus przyszedł zabrać.
Wszystko staje się tak jasne, chwalebne i cudowne. Aniołowie
śpiewali i radowali się, a potem następuje przemiana.
Tłum pracujący - ci, którzy byli w modlitwie i ci,
którzy byli na polu, zostają uniesieni i spotykają
Jezusa na niebie. To moment tak cudowny, że nie sposób go
opisać. Ale dzięki Bogu. Zostanie objawiony tym, którzy
są gotowi.
Znów przenoszę się w mojej
wizji do innego tłumu i teraz widzę boisko sportowe, na
którym grają ludzie. Ale potem słyszą, że
coś się stało. Wszystko się zatrzymuje. Pędzą
do domów, aby zbadać, co się stało. Niektórzy
tęsknią za matką, ojcem, rodzeństwem. W różnych
domach brakuje jednego lub więcej.
Potem widzę
miejsce rozrywki. Gra muzyka i ludzie tańczą, ale tam
również słyszą, że coś się
stało. Pędzą, aby zobaczyć, co to jest.
Doświadczają tego samego. Kilku brakuje. Kilku odeszło.
Pytają. Zastanawiają się.
Czyż to
wszystko, co zbawieni mówili tyle razy, nie może być
prawdą? Że Jezus powróci i zabierze tych, którzy
w Niego wierzą. A my, którzy nie chcieliśmy słuchać
i wierzyć w to, ale odrzuciliśmy wszystko. Teraz wszyscy
zostaliśmy tutaj.
Jeśli wcześniej był
niepokój, lęk i rozpacz, to stało się jeszcze
gorzej. I zrozumieli - jest za późno. Odstępcy i
wszyscy inni - zostali w tyle. Okropna rzeczywistość.
„Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo w godzinie, której
się nie spodziewacie, Syn Człowieczy przyjdzie”.
Tak,
wkrótce jest tutaj, wkrótce jest tutaj. Wkrótce
Jezus powróci.